Co huczy w Mieście Scyzoryków? Część druga relacji z Dnia Druku 3D w Kielcach.

czwartek, 11 lipiec 2013. Opublikowany w News

9253585475_0780dc8004_o.jpg

 

    Nic jeszcze nie przyciągnęło tak wielkiej uwagi na technologię druku 3D, jak Liberator, czyli słynny drukowany pistolet. Uczestnicy Dnia Druku 3D w Kielcach mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć jego polski odpowiednik, czyli "Hukacz". Ten niezwykły projekt autorstwa Yru powstał nie tylko po to aby narobić szumu...przepraszam huku, ale też zadać kilka ważnych pytań dotyczących naszych praw, przyszłości druku 3D i jakości polskich przepisów. 

 


 

9253585475_0780dc8004_o_-_Kopia.jpg

    "Jeśli ktoś ma słabe nerwy, boi się, że mi się coś stanie, niech się odwróci. Czy ktoś chce wyjść?" - mówi Yru pod koniec swojej prezentacji. Jednocześnie mierzy z dziwnego, plastikowego przedmiotu w specjalnie przygotowany woreczek z wełną mineralną, która ma wytłumić huk. Huk to słowo klucz do tego, co zaraz wydarzy się na sali. Wszyscy obecni znajdują w sobie tyle odwagi aby na własne oczy doświadczyć pierwszego publicznego wykorzystania tego tajemniczego przyrządu. Następuje odliczanie 3...2...1... i .... pyk! Wełna na tyle skutecznie wytłumiła dźwięk, że strzał wydawał się ledwo słyszalny. Wszyscy odetchnęli z ulgą, ale nie był to koniec przedstawienia. Pada pytanie: "Czy ktoś ma coś przeciwko, żebym strzelił w powietrze?". Zgoda. Znów odliczanie i... niewypał! Kolejna próba okazuje się udana i publiczność może podziwiać głośny huk i kłęby dymu wytworzonego przy detonacji ładunku wybuchowego. 


  Ofiar nie było. Nie mogło ich być, ponieważ "Hukacz" to rzecz, jak sama nazwa wskazuje, przeznaczona jedynie do wytwarzania hałasu - nie ma pocisków, ani nie wytwarza siły potrzebnej do ich odpalenia. Potocznie powiedzielibyśmy, że jest to "broń hukowa", albo "straszak". Na taki sprzęt nie potrzebujemy pozwolenia, ale jednak kupując ją musimy podać numer dowodu. Musimy, choć ustawa nie nakłada na nikogo takiego obowiązku. Czy w takim razie hukowiec jest legalny? Tak, a dokładniej,  "chyba tak". Kwestia pozostaje nie w pełni rozwikłana i jeśli czyta te słowa jakiś prawnik, chętnie poznamy opinię fachowca w tej kwestii. 

Jak powstaje "Hukacz"? To dość proste, choć wymaga umiejętność projektowania w 3D, czasu, dostępu do drukarki. na swoim profilu na Thingiverse Yru umieścił 2 nowe projekty:


Ekstremalny gwizdek (http://www.thingiverse.com/thing:113090):

Oraz Steampunkowy ornament (http://www.thingiverse.com/thing:112222)

Oba można za darmo ściągnąć i wykonać na dowolnej drukarce 3D. W takiej formie nie stanowią jeszcze podstawy do "Hukowca". Oba wymagają niewielkiej interwencji w swój trójwymiarowy kształt. To takie zabezpieczenie ze strony autora, aby użytkownik składając swoiste 3d puzzle udowodnił, że wie co robi.  Oczywiście, można z pełną satysfakcją drukować je i korzystać z nich zgodnie z nazwą.  



amunicja hukowa

Kiedy już po ingerencji w plik .STL i wydrukowaniu elementów złożymy je w całość pozostaje nam zakupić amunicję hukową, załadować i ... KaBoooom!


 

 


   Ale czy to bezpieczne? W chwili odpalenia stałem mniej niż metr od Yru i nie, nie bałem się o swoje życie, ani dobrostan. Taką "bronią" można co najwyżej kogoś przestraszyć, na przykład gołębie na balkonie. Ważne też, żeby zwrócić uwagę na inne niż w przypadku Liberatora, intencje twórcy.

  Przypomnijmy, że Cody z Defence Distributed zaprojektował, wykonał i propagował swoją broń (na ostrą amunicję) motywując to prawem do posiadania broni przez każdego kto ma na to ochotę. Mieszanka teksańskiej mentalności i lekko anarchistycznych poglądów twórcy, z naturalną dla ludzi obawą przed wszystkim co nowe, spowodowała ogromne zamieszanie i bardzo poważną debatę na ten temat. 


   "Hukacz" to straszak. W swoim gospodarstwie domowym masz wiele urządzeń dużo bardziej niebezpiecznych, niż broń z drukarki 3D. Np. zastanawiałeś się kiedyś jak wiele zła można wyrządzić zwykłym młotkiem? Czy to powód, żeby ograniczać dostęp do młotków? To kwestia intencji, czy wykorzystasz dany przedmiot prawomyślnie, czy do czynienia szkody sobie bądź innym ludziom. Dość powiedzieć, że jeśli weźmiemy pod uwagę sprzedaż kiji baseballowych, powinniśmy mieś w Polsce kilka profesjonalnych lig tej dyscypliny, a zgodnie z moją wiedzą tak wcale nie jest ;]


  Warto zwrócić też uwagę na luki w naszym prawodawstwie. Ustawa o broni i amunicji z 21 maja 1999 roku dość luźno precyzuje, co w naszym kraju legalne jest, a co nie. Pełno w niej natomiast tzw. bełkotu prawniczego, być może wymaga więc poprawy? (link).

Komentarze (1)

  • viresx

    viresx

    12 lipiec 2013 o 12:21 |
    Rewelacja! Prezentacja yru była na prawdę ciekawa i warto było się dowiedzieć czegoś o prawie w Polsce. Czekamy na 3 cześć relacji :)

    Skomentuj

    Zaloguj się aby skomentować

     

    • Polityka Prywatności  •  Regulamin  • Kontakt• FAQ                                                                                                                                                                           Monkeyfab 2013